8 na raz: testujemy kuferek piw z Browarów Lobkowicz... czyli ostra rozprawa z mitem czeskiego piwa

8 piw kuferek lobkowicza (fot JG/kuflowa.pl)
8 piw kuferek lobkowicza (fot JG/kuflowa.pl)

Czeskie piwo jest najlepsze na świecie! - z ust wielu piwnych neofitów słyszeliśmy to nie raz, nie dwa. Te kolejki w czeskich sklepach na granicy przed długim weekendem, ten ślepy zachwyt, że najgorsze czeskie, lepsze przecież od harnasi i leszków. Uwaga – ten wpis nie będzie niestety apoteozą czeskiego piwa, bo i tu trafiają się słabsze ogniwa. Jeśli chwalisz w ciemno czeskie piwo – to ci się nie spodoba.

Nie lubimy publikować recenzji złych piw. Grupie browarów Lobkowicz (gdyby tylko ktoś to od nich przeczytał) nic się przecież nie stanie. 7 browarów: Černá Hora, Protivín, Uherský Brod, Jihlava, Rychtář, Klášter i Vysoký Chlumec – to już jakaś siła, zaplecze, gdyby chodziło o pierwszą serię z nowego browaru kontraktowego, pewnie byśmy wstrzymali się od głosu. Łatwiej atakuje się Goliata, to prawda, abstrahując od faktu, że patrząc na czeski rynek, Browary Lobkowicz są wciąż raczej Dawidem.

Kiedy znaleźliśmy (konkretnie Janusz) w supermarkecie zestaw 8 piw w specjalnym „kuferku“, radość była tym większa, że piwa te są w Polsce dostępne, dość znane, przynajmniej niektóre z nich. Zawsze lepiej opisywać coś, co każdy może wlać do gardła i porównać. Poza tym wypicie 8 piw na raz, wydało się nam czymś „antyblogerskim“ - bo przecież, patrząc na ogólny trend, upijanie się przy degustacjach to zajęcie niegodne beergeeka. Jednym słowem: wstyd.

Z upicia nic nie wyszło...Bo większość piw, nie dała się zmęczyć do końca...Możecie więc być spokojni, wciąż zachowaliśmy podstawową czujność przy ocenie. Krótko i na temat:

Černá Hora Sklepní

To piwo poszło na pierwszy ogień, bo zdawało się być najciekawszym z gromadki. Niefiltrowane, drożdże mają być wciąż wyczuwalne, ma być treściwie i tak jak za starych czasów. Aromatycznie może się i zgadza: piwnica, zatęchłość. Lekka pilsowość, kukurydziane nuty, miodowść, ale dopiero po przelaniu do szkła. W smaku płaskie. Goryczka przechodzi w jakąś mdłą słodkość. Jakby ktoś chciał wpuścić życie w zwietrzałe, nijakie piwo.

Oceniamy: 1.5/5

Rychtář Klasik

Klasyka klasyki. Dobry Rychtář, wypity z plastiku, gdzieś na targu, na stojaka, nie jest zły. Tu jednak pełen zawód. Brudna etykieta, poszorowana butelka. Jak większość piw z Lobkowicza, browar działa pewnie od czasów Chrystusa Pana, można więc im wybaczyć „retro styl“. W aromacie lekki pilsik, lekka pucha. Na nadgarstku żelazo, jakby ktoś w nas rzucił garścią gwoździ. Odrzuca, lepsze piwa piło się za grosze na studiach.

Oceniamy: 1/5

Klášter Jasny Niepasteryzowany

Czy on uratuje sprawę? Piana – wyjątkowo zła, gorsza niż u 2 poprzednich piw. Lekkie żelazo w aromacie, ale znośne. Lekka owocowość, jakieś nuty herbaciane („herbatka owocowa z późnego PRL“, „suchy pył od herbaty“), leka słodowość. Zdecydowanie najlepszy aromat z pierwszej trójki, jak się okaże – najlepszy aromat z całego kuferka. Zamiast tego co oczekujemy od „leżaka“ - atak puchy. Kwaśny posmak. Można mówić o minimalnej pijalności.

Oceniamy: 2/5

Černá Hora Tas

Piwo noszące imię Tasa Černohorskiego z Boskovic, który był właścicielem browaru w XVI wieku. Brak wysycenia prawie kompletny. Słodycz w aromacie, odległa miodowość też się pojawia. W smaku trunek zupełnie nijaki. Lekkie uderzenie kwasowości, a potem nicość.

Oceniamy: 1/5

Schwarzenberg Jasne

Piwo wyborcze – można powiedzieć. Ci, którzy śledzą czeską scenę polityczną, wiedza o co chodzi. Butelka zniszczona, jakby była po oranżadzie pitej w skate parku. Tylko kapsle Lobkowicza nam się podobają, tym się lekko bronią. Do piwa: w aromacie pilsowość. Zdechła pilsowość, ale jednak. W smaku: cóż, goryczkę trzeba sobie wyobrażać, ale pijalność porównywana z Klášterem Niepasteryzowanym. Da się wypić więcej łyków.

Oceniamy: 2/5

Desítka Šenkovní

Na etykiecie jeż. Przecież to Jeżyk z Igławy (Jihlavy)! A więc jest nadzieja, bo Ježek (ten symbol miasta) w wersji 11 – stopniowej da się spożyć. Ale jednak zawód: słaby, piwniczno-pilsowy aromat. W smaku lekko lepszy od Schwarzenberga, ale wciąż jesteśmy blisko dna. Zwykły zapychacz bez historii. Ze względu na wyższą pijalność – litujemy się.

Oceniamy: 2/5

Černá Hora Kern

Półciemne piwo, 3,8%, czy to nie jedno z najsłabszych piw półciemnych, jakie przyszło nam skosztować? Barwa herbaciana, przyjemna dla oka. W aromacie miodowość (jest nadzieja), a zaraz za nią pucha i zatęchłe rewiry. W smaku szokująco, szokująco złe. Gdzieś się przebija paloność słodów, ale chyba więcej dodajemy sobie w wyobraźni. Woda, z bliżej nieokreślonymi akcentami. Po co to?

Oceniamy: 1/5

Uherský Brod Perun

Prezencja butelki chyba najlepsza ze wszystkich poprzednich. Ale punkty za wygląd to za mało.
Chmielone na zimno (odpowiednio 4 i 5 dawka żateckiego chmielu - Žatecký poloraný červeňák).
Aromat dość ciekawy – czyżby na koniec coś dobrego? Lekka miodowość, zbożowość, słodkość. Delikatne płatki kukurydziane. W smaku: „Niech to Perun!“ - nie ma sensu się wysilać i wynajdywać coś, czego nie ma.

Oceniamy: 1/5

Podsumowanie będzie krótkie. Totalnie się zawiedliśmy. Żeby nie było samego jadu. Co lubimy ze stajni lobkowiczowskiej? Owszem, znajdą się takie piwa. Zwróćcie uwagę na pszenicznego Vita z browaru Vysoký Chlumec, na Ježka z Jihlavy. Absolutnie godnym polecenia jest pszeniczny Velen z Černé Hory, czy znów wracając do Chlumca – ich Amber Ale. Na świętego Marcina grupa wypuści po raz kolejny specjalne piwo górnej fermentacji. Są więc pozycje, które w ich portfolio się obronią. Kuferek to jednak pomyłka.

Chcemy pisać jak najwięcej o ciekawych czeskich piwach. Ta jesień już teraz obfituje w propozycje, które nie są jeszcze w Polsce powszechnie znane, a mogą nieźle „zamieszać“. Czesi kończą z nudą – to pewne. Już dawno skończyli. Po te skarby trzeba po prostu sięgnąć. I tego oczekujcie od nas wkrótce na Kuflowej.

Nazwa: Browary
Browar: Zestaw 8
Ocena: 1.5/5 (ocena końcowa zestawu)

Piotrek Gawliński - przewodnik po Pradze, od 2008 roku w jednym z najbardziej inspirujących miejsc świata, gdzie stara się rozwijać turystykę alternatywną, przede wszystkim w piwnym ujęciu.

Janusz Grinholc - miłośnik piwa, food matchingu, sensoryki (przy której zawsze w jakiś psychoanalityczny sposób wraca do dzieciństwa na północy Polski). Od 8 lat eksploruje piwny świat w Pradze i okolicach. Nie ma takiej knajpy, do której by nie zajrzał. Motto: im bardziej złożony bukiet tym lepiej. Już niebawem chciałby się pochwalić pierwszym piwem uwarzonym w domu, według własnej receptury.

baner500k

, , , , , , , , , , , , ,

Komentarze

  1. Anonim pisze:

    osobiście uważam ,ze czeskie piwa sa kiepskiej jakości ich smak został już przez inne koncerny dawno wyprzedzony takie tam sikacze nie polecam sam nie kupuje

Dodaj komentarz

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>