Piwo z IKEA, czyli jaki jest szwedzki Mariestads

Mariestads z IKEA (fot. PR/kuflowa.pl)
Mariestads z IKEA (fot. PR/kuflowa.pl)

Kiedy powiedziałem koledze, że piłem piwo z IKEA, jego reakcją było pytanie: Ale musiałeś sam je złożyć? Nie, nie musiałem, ale przyznajmy, że pytanie było zasadne. Szwedzka firma meblowa kojarzy nam się z wieloma rzeczami, ale nie z piwem. Tymczasem – być może wychodząc naprzeciw oczekiwaniom znudzonych mężczyzn klientek – IKEA wprowadziła do swojego asortymentu piwo. Szwedzkie piwo.

Lubię wyprawy do IKEA tylko z jednego powodu – przed, po, albo w trakcie zakupów można zajrzeć do sklepowego baru, w którym dostępne są mięsne klopsiki. Tak, wiem, IKEA oferuje szereg innych dań, w rodzaju łososia, pstrąga, rostbefu, a nawet pierogów z kurkami lub raków – ale dla mnie liczą się tylko klopsiki (z ziemniaczanym pure oraz borówkami). Od pewnego czasu klopsiki można popijać szwedzkim piwem Mariestads.

Szwecja, podobnie jak inne kraje Skandynawii, znana jest z prawa narzucającego niemalże prohibicję. Picia nie zakazano wprost, ale wprowadzono monopol państwowy oraz gigantyczną akcyzę. W efekcie Szwedzi wypuszczeni na wolność (to znaczy poza granice swojego socjalistycznego raju) piją na umór. Nic więc dziwnego, że po szwedzkim piwie nie spodziewałem się wiele.

I... nie myliłem się. W niezwykle tanim barze IKEA piwo jest jednym z najdroższych produktów (5,99 za butelkę 0,33 litra). W smaku przypomina koncernowe piwa amerykańskie, to znaczy jest przegazowane i przypomina chmielową oranżadę. Podobieństwo jest – być może – nieprzypadkowe. W swoim czasie prohibicja skutecznie wykończyła amerykańskie piwowarstwo. Zapewne to samo stało się ze szwedzkim.

Z drugiej strony – być może w Skandynawii po prostu nie potrafią robić piwa. W Danii prohibicji nie ma, ale popularne także na naszym rynku duńskie piwa – nie będę wskazywał palcem, które – nadają się głównie do wylania do zlewu. Inna sprawa, że fińskie małe browary rozwijają się całkiem nieźle, ale Finowie znani są akurat ze swojej niepokorności. Dlatego zapewne piwo im wychodzi bardziej oryginalne. W Mariestads nie ma nic oryginalnego.

Jaki jest więc mój wniosek? Jeśli już jesteście w IKEA, i Wasza Pani za długo ogląda materace, meblościanki, albo coś równie nudnego, możecie się urwać do baru i spróbować szwedzkiego piwa. A jak już to zrobicie to... szybko wrócicie do swojej kobiety i grzecznie będzie nosić za nią torbę z zakupami.

, , , , ,

Komentarze

Dodaj komentarz

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>