Prometeusz z Browaru Olimp: nieudany eksperyment, czy nowy polski styl?

Prometeusz PIPA (fot. Aleksandra Markiewicz/kuflowa.pl)
Prometeusz PIPA (fot. Aleksandra Markiewicz/kuflowa.pl)

Był Miś PIPA (na miarę naszych możliwości) z Widawy, teraz browar Olimp daje polskim piwoszom możliwość spróbowania Polish India Pale Ale. Trwają dyskusje kto był pierwszy, kto ten historyczny krok wykonał jako prekursor, ale z punktu widzenia konsumenta nie ma to większego znaczenia. Ważna jest prezencja i smak, a z tym mam problem. Duży problem.

Podoba mi się koncepcja mitologiczno-olimpijska, którą z konsekwencją rozwija browar Olimp z Torunia. Konsekwencję cenię. Można dyskutować o etykietach, może je lubić lub nie, ale to portfolio jest spójne i przejrzyste - piwny panteon sukcesywnie się zapełnia. Jego chlubą (jak mniemam) ma być polskie IPA - Prometeusz.

A jeśli Prometeusz to musi być element kradzieży. Browar Olimp traktuje swoje PIPA jako "jako owoc „kradzieży” typowo amerykańskiego stylu AIPA". Prometeusz chmielony jest Marynką, Sybillą, Lubelskim i Iungą, a więc ma to być "ambrozja" prezentująca walory polskich odmian.

W aromacie czerwone owoce, żywiczność. Z butelki aromat zdaje się być lepszy, bardziej skondensowany. Po rozlaniu rozchodzi się. Piana znika dość szybko, ale na początku jest dość obfita, góra pokryta jest licznymi pęcherzykami. Wysycenia brak? - zapytuje sam siebie, sprawdzam kilkakrotnie. Jest bardzo nikłe. Nie czuję diacetylu - wielu blogerów debiut Olimpu podsumowało krótko: piwo z masłem.

Tu już doszło do poprawy. Nic takiego nie czuję i nie smakuję, ale to nie znaczy, że byłem zachwycony. Nie ma też warzywnych nut, które wielu Olimpowi wytknęło. Jeśli to poprawiono to co w takim razie powiedzieć o "nowej wersji"? Przeraża mnie to chmielenie. Jest przytłaczające i nieznośne. Jakby ktoś lał mi w gardło sosnową żywicę. 55 IBU - mam wrażenie, że więcej. Jeśli tak ma smakować Polish India Pale Ale - to nie jestem w żadnym wypadku fanem. Chyba, że ktoś doda temu piwu przydomek "forest" - bo lasu w nim naprawdę dużo.

Polski rynek potrzebuje piwnych tytanów. Traktujmy to wszystko jak eksperyment i pierwsze, prekursorskie próby. Imię mitologicznego bohatera oznacza przecież "myślący wprzód" - tak bym w ogóle zrozumiał wybór właśnie tej postaci na patrona PIPA. Mimo wszystko poziom zaufania do Olimpu trochę u mnie spadł. Dam im szanse w przyszłości, pamiętając jednak, że moje wnętrzności przeżyły w jakimś stopniu karę mitologicznego Prometeusza.

Nazwa: Prometeusz PIPA
Browar: Browar Olimp
Ocena: 1/5

Piotrek Gawliński - przewodnik po Pradze, od 2008 roku w jednym z najbardziej inspirujących miejsc świata, gdzie stara się rozwijać turystykę alternatywną, przede wszystkim w piwnym ujęciu.

baner500k

, , , ,

Dodaj komentarz

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>