Smaki lata: Chiron American Pale z Thornbridge Brewery

Thornbridge Chiron (fot. JG/kuflowa.pl)
Thornbridge Chiron (fot. JG/kuflowa.pl)

W letnim cyklu postanowiliśmy wrócić z Januszem do formatu rozmów nad piwem. Wyruszyliśmy w piękny, praski plener by spróbować Chirona z angielskiego Thornbridge Brewery, który z letnim powietrzem, przyrodą, słodkim „nic-nie-robieniem“, powinien stworzyć kompozycję doskonałą. Letni wiatr wiał nam w dyktafon tak, że rozmowy nie dało się spisać. Dlatego po raz kolejny „normalna” recenzja w tandemie. Zapraszamy!

Thornbridge Brewery działa od 2005 roku na terenie letniej posiadłości Thornbridge Hall, niedaleko Bakewell. Środkowa Anglia, gdzieś pod Sheffield. Dookoła same parki narodowe i pola golfowe. Otoczenie, jak i sama rezydencja to kwintesencja angielskości. Jednych to jara, inni nie wytrzymaliby tam nawet dnia. Ale piwko musi się tam warzyć naprawdę przednio. Dodamy jeszcze, że w browarze Thornbridge piwa warzył na początku Martin Dickie, który potem odszedł i założył swojego BrewDoga. Tego browaru już przedstawiać nie trzeba.

Thornbridge Chiron, 5%, American Palce Ale...Chiron to w mitologii jeden z najmądrzejszych centaurów. Taki, co zamiast latać po krzakach i zapładniać, naucza i wychowuje... Na etykiecie prawie zawsze ma Thornbridge rodzaj bogini. Pewnie jakaś rzeźba z rozległych terenów zielonych w posiadłości Thornbridge...Jak Wenus wynurzająca się z piwnej piany...

Innovation... Passion... Knowledge... I co się za tym kryje? Brzmi to jak hasło ze start screena Asusa – stwierdził Janusz. Trochę jak jak motto angielskiej, nobliwej szkoły, gdzie wszyscy chodzą w mundurkach. Podobnych klimatów od piwa nie oczekujemy. Tego typu hasła raczej nadają się do korporacji, nie do relaksu przy dobrym trunku.

Przejdźmy do aromatu i smaku. Butelkę Chirona zakupił jeden z nas, w praskim piwnym sklepie Beergeek, po degustacji lanego Chirona właśnie. Był zachwycający. Nastąpiło tam piękne przejście z tropikalnego, mamiącego wręcz aromatu, do samego smaku piwa. Lekkiego, owocowego, letniego. W aromacie jagodzianka (to wyczuł Janusz). Wybitna. Przebijają się też inne owoce gdzieś w tle. Aromat – 5/5.

A w smaku? Jest już trochę gorzej. To piwo jest gładkie, powiedzielibyśmy, że nawet płaskie. Choć to się negatywnie skojarzy. Trochę dostosowane do smaku wszystkich. Nie nastąpiło to co nas często odstrasza od większości IPA, AIPA – przypadek opisany wielokrotnie: aromat możesz wąchać cały dzień. A potem człowiek po pierwszym łyku czuje się oszukany i zszokowany uderzeniem goryczki, czymś co może się nawet kojarzyć ze zgnilizną. Przegryzamy się przez skórkę z cytrusa, chmielowość, ziołowość oblepia gardło i całe pierwsze wrażenie zdaje się nagle rozmywać...Tu tego nie ma, to wielki plus.

Wciąż w Chironie za mało jest akcentów charakterystycznych dla amerykańskich chmieli. Cytrusowości, która potrafi być agresywna w goryczce – owszem, ale przecież jest podstawową cechą tego piwa. W lanej wersji ta tranzycja była bardziej czytelna. Trzeba podkreślić jednak plusy tego piwa: jest bardzo pijalne, orzeźwiające, lekkie. Goryczka praktycznie niewyczuwalna – dla tych, których chmielenie w IPA, AIPA było denerwujące, to będzie moment ulgi. Wyczuwalna jest biszkoptowa, delikatna słodowość.

Butelkowa wersja Chirona zadowalająca, ale nie tak powalająca jak Chiron lany. Tam owocu (tropikalnego) było znacznie więcej. Może na obronę tego piwa napiszemy jeszcze to, że piliśmy go w pięknym otoczeniu praskiego parku, moglibyśmy być rozproszeni nieco przez zapachy (trawa, roślinność), wiatr, słońce i inne czynniki. Postulujemy zmianę hasła na etykiecie – bo to nam słabo pasuje do lata. Cóż, my tym latem żyjemy. Po Chirona jeszcze pewnie sięgniemy, śmiało można go polecać.

Nazwa: Chiron
Browar: Thornbridge Brewery
Ocena: 4/5

Piotrek Gawliński - przewodnik po Pradze, od 2008 roku w jednym z najbardziej inspirujących miejsc świata, gdzie stara się rozwijać turystykę alternatywną, przede wszystkim w piwnym ujęciu.

Janusz Grinholc - miłośnik piwa, food matchingu, sensoryki (przy której zawsze w jakiś psychoanalityczny sposób wraca do dzieciństwa na północy Polski). Od 8 lat eksploruje piwny świat w Pradze i okolicach. Nie ma takiej knajpy, do której by nie zajrzał. Motto: im bardziej złożony bukiet tym lepiej. Już niebawem chciałby się pochwalić pierwszym piwem uwarzonym w domu, według własnej receptury.

baner500k

, , ,

Dodaj komentarz

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>