Piwny Mundial. Brazylia 1 - 1 Chorwacja, czyli Itaipava kontra Tomislav

Itaipava (fot. PR/kuflowa.pl)
Itaipava (fot. PR/kuflowa.pl)

W pierwszym meczu Mundialu 2014 spotykają się reprezentacje dwóch krajów, które nie słynną z dobrego piwa. Jednakże zarówno w Brazylii, jak Chorwacji, piwa są warzone - i to na całkiem sporą skalę (w Brazylii wręcz na gigantyczną). Co tu dużo jednak mówić, w odróżnieniu od piłkarskich drużyn, piwne starcie Brazylii z Chorwacją to zaplecze Mundialu.

Właśnie z okazji Mistrzostw Świata do sklepów sieci Lidl trafiło piwo marki Itaipava. Ten pilsen amerykańskiego typu to faktycznie jedno z najpopularniejszych piw w Brazylii. I skali tej popularności nie wolno lekceważyć. Brazylia jest obecnie trzecim co do wielkości piwnym rynkiem na świecie, a roczna konsumpcja tego trunku to w tym kraju ponad 62 litry na głowę. A większość brazylijskiego rynku kontroluje producent Itaipavy, Grupa Petropolis.

Jakie jest jednak samo piwo Itaipava? Cóż, jest bardzo równe – bo zarówno zapachem, kolorem, jak smakiem przypomina wodę (chociaż zawiera 4,5 proc. alkoholu). Dobrze schłodzone jest jednak całkiem orzeźwiające i da się je pić. Taka piwna oranżadka na gorące dni. Zapewne w brazylijskim klimacie to piwo wydaje się być idealne.

Z piwem chorwackim jest podobnie jak z brazylijskim: jest osadzone mocno w lokalnym klimacie. Jak w zeszłym roku pisał na naszych łamach Grzegorz Miś:

Jeśli wybierzemy się na urlop do Chorwacji, to (poza importowanymi koncerniakami) mamy do wyboru koncerniaki miejscowe, tj. Ožujsko i Karlovačko. Innych piw w większości sklepów nie uświadczymy. Jest jeszcze Laško, ale to już piwo słoweńskie. Doszukiwanie się różnic ma taki sam sens, jak dyskutowanie o wyższości Tatry nad Harnasiem (albo odwrotnie) - czyli żaden.
Piwo w Chorwacji pijemy zatem nie dla smaku. Pijemy je wtedy, gdy chce nam się pić. Bo w zasadzie do tego tylko się nadaje. Oczywiście kiedy pijemy takie piwo na plaży, spoglądamy Morze Śródziemne czy zajadamy się miejscowymi specjałami z grilla, Ožujsko może nam się wydać piwem przyzwoitym. Ba! Nawet smacznym! Ale nie dajmy się zwieść, to tylko wakacyjne złudzenie. Romans z Ožujskiem winien się skończyć wraz z końcem wakacji, a po powrocie do kraju ojczystego powinniśmy o tym wyskoku szybko zapomnieć.

Tomislav (fot. PR/kuflowa.pl)
Tomislav (fot. PR/kuflowa.pl)

Ožujsko faktycznie jest fatalne, ale remis dla Chorwacji uratowało w moich oczach ciemne piwo Tomislav. To też nie jest produkt piorunujący jakością, ale wyróżnia się pozytywnie na tle zarówno Ožujska, jak i Itaipavy. Tomislav pokazuje, że Chorwaci potrafią robić także inne piwo, niż tylko rozwodniony lager.

, , , , , , , , , , , ,

Komentarze

  1. Piotrek pisze:

    no i taki może tez być wynik na boisku !

Dodaj komentarz

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>